Zawsze myślałem, że jestem normalnym człowiekiem. Nie byłem świadomy tego jak bardzo się myliłem. Prowadziłem normalne życie śmiertelnika jednak to jedno zdarzenie odmieniło moje życie na zawsze. Był zimowy wieczór kiedy szedłem ulicą miasta na spotkanie z moim najlepszym przyjacielem Dymitrm znaliśmy się odkąd pamiętam nasze rodziny się przyjaźniły od dzieciaka razem bawiliśmy się na palcu zabaw potem chodziliśmy do tej samej szkoły a żeby było tego mało to i tej samej klasy. Gdzie byłem ja tam i on, często nocowaliśmy u siebie a nasza przyjaźń była aż po sam grób. Gdy się spotkaliśmy od razu nasze nogi poniosły nas do sklepu gdzie kupiliśmy sobie kilka piwek po czym usiedliśmy na skraju lasu aby wypić je i pogadać. Dymitr zwierzał mi się ze swojego pierwszego zauroczenia ja zaś gadałem jak zwykłe coś o boksie. Nie pamiętam co dokładnie się stało, ktoś podbiegł do nas krzycząc niezrozumiałe słowa po czym uciekł w las. Gdy się obejrzałem mój przyjaciel leżał zakrwawiony na ziemi a ja poczułem niewyobrażalny ból ktoś stał nad nim z metalową rurką. Szybko odepchnąłem napastnika który uciekł, zadzwoniłem na pogotowie ale za nim dotarli on odszedł na moich kolanach. Płakałem jak dziecko nie wiedziałem co mam zrobić gdy ratownicy wsadzili jego ciało w czarny worek nie mogłem uwierzyć co się stało. Przecież to mogłem być ja dlaczego to nie byłem ja ? W duchu wciąż zadawałem sobie to pytanie. Mój film się urwał ocknąłem się dopiero wtedy gdy dusiłem morderce mojego przyjaciela. Krzyczał coś na temat oczy, tak widziałem wyraźnie wszystko nie wiem jakim cudem przewidywałem ruchy jego jak i policjantów którzy usiłowali mnie odciągnąć. Nagle z moich oczu zaczęła lecieć krew zostałem skuty i zabrano mnie na komisariat. Pomimo, że zabiłem kolesia nie wsadzono mnie do więzienia a wysłano w to dziwne miejsce. Od tamtego wieczoru minął ponad miesiąc przeprowadzono na mnie wiele badań. Stwierdzono, ze posiadam moc Sharingana i dokładnie wytłumaczono na czym to polega. Nigdy nie byłem zwykłym człowiekiem . Moc została aktywowana w momencie przeżywania ogromnego cierpienia związanego z morderstwem kumpla na moich oczach. W końcu mnie wypuszczono stałem się uczniem Instytutu Xaviera miałem swój pokój i chodziłem na specjalne zajęcia. W końcu przystosowałem się do panujących tutaj zasad oraz zaakceptowałem siebie.
~~~~
Kiedy wszystkie zajęcia tego dnia dobiegły końca postanowiłem wybrać się wieczorem samotnie do Pubu LiReve.
Wróciłem do swojego pokoju położyłem się na łóżko po czym zdrzemnąłem się godzinkę. Gdy wstałem postanowiłem lekko się odświeżyć i zjeść jakiś obiad na mieście w tym celu udałem się więc do restauracji Shmidt Studio. Zamówiłem sobie kurczaka z frytkami i cole. Byłem tak głodny, że zjadłem wszystko. Po wyjściu udałem się na krótki spacer po czym wróciłem do pokoju i przebrałem się w jeansy białą koszulkę i jeansową kurtkę następnie udałem się do Pubu. Usiadłem przy barze i zamówiłem sobie piwko, piłem je w samotności gdyż nikogo jeszcze nie nie znałem pomimo długiego pobyty w tym mieście. Nagle obok mnie usiadła jakaś wytatuowana laska. Od razu poczułem jak dokładnie mierzy mnie swoim spojrzeniem. Jednak postanowiłem się tym nie przejmować, może to dlatego, ze jestem rudy i moje włosy przyciągają uwagę innych.
-Pijesz ? - spytałem dość obojętnym tonem.
-Spoko, zamówię sobie – odparła
Po chwili barman podał jej drinka. Zamienili ze sobą kilka słów po czym ponownie zabrała głos.
-Jak ci na imię ?
-Archibald ale wole Archi.
-Iryna … od dawna tutaj jesteś ?
-Nie licząc badań to od niedawna a razem z tymi dziwnymi procedurami od dawna.
-Można wiedzieć jak tutaj trafiłeś ?
-Dostałem czerwonych krwawiących oczu i zamordowałem morderce mojego przyjaciela.
Po chwili barman podał mi kolejne piwo które wypiłem niemal duszkiem, zawsze tak robiłem gdy ktoś wchodził na ten drażliwy temat. Dziewczyna ponownie na mnie spojrzała i również zamówiła kolejnego drinka.
-Zamierzasz siedzieć i zamulać Archi ?
-Przeszedłem się tutaj po prostu napić a co masz jakąś propozycje ?
Iryna ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz