– Ja mój drogi jestem tutaj w interesach - mruknęłam poprawiając usta czerwoną szminką po wypiciu zawartości szklanki. Od dłuższego czasu pracowałam jako najemniczka. Klienci wiedzieli, że właśnie w tym klubie mogą mnie spotkać, dokonać transakcji i czekać na wykonanie zlecenia. - Wybacz na moment - schowałam szminkę do nerki, którą miałam na biodrach. Pasowała idealnie do eleganckich kreacji i była bardzo wygodna. Pewnym, lecz bardzo kobiecym krokiem ruszyłam do loży, w której czekał już starszy mężczyzna. Siedział w towarzystwie dwóch hostess , którym kazał odejść kiedy tylko mnie zobaczył.
– Ah Iryno - westchnął. Nasza konwersacja prowadzona była w języku włoskim. - Mój Syberyjski kwiecie - uśmiechnął się i wskazał dłonią miejsce, które miałam zająć. Grzecznie to zrobiłam. Życie nauczyło mnie, że nie warto zadzierać z ojcami mafii.
– Witaj Benito - kąciki moich ust lekko się uniosły. - W czym mogę ci dzisiaj pomóc? - machnął ręką do jednej z kelnerek żeby przyniosła nam drinki. Skąpo ubrana blondynka przyniosła dwie szklanki.
– Sprawa jest banalna mała. Odzyskasz coś co powinno należeć do mnie - upiłam łyk trunku, który nam dostarczono. - Ostatnio kiedy byłem w interesach kutasy od Artema włamali się do mojej posiadłości.
– Co ci zwinęli? - zapytałam zaciekawiona.
– Broń, która jest w stanie rozpierdolić cały stan - zamrugałam kilka razy z niedowierzaniem.
– Wiem, że nie powinnam ale po co ci narzędzie masowej destrukcji? - zmarszczyłam delikatnie brwi.
– Najpierw myślałem nad tym, żeby zrobić z niej jakiś użytek ale żona mnie od tego odwiodła. Trzymałem ją w sejfie na wypadek gdyby ktoś kiedyś próbował mi grozić - westchnęłam głośno.
– Trzymałeś w domu atomówkę?
– To nie jest zwykła broń. Można powiedzieć, że to coś w rodzaju serum, szczepionki, która jest w stanie zmienić człowieka w super żołnierza - dopiłam drinka do końca.
– Trzy dni. Daj mi dokładne namiary na jego ludzi - wyciągnęłam telefon i uruchomiłam aplikację banku. - Tak jak zawsze, połowa przed robotą, reszta po - zbliżył swoją komórkę żeby przelać cześć mojego wynagrodzenia. Widząc powiadomienie o wpływie pięciocyfrowej liczby uśmiechnęłam się. - Interesy z tobą to czysta przyjemność - wstałam. Zrobił to zaraz po mnie. - Pozdrów Lily i dzieciaki. Wpadnę do was z tym kurestwem.
– Zawsze jesteś u nas miłe widziana - na pożegnanie pocałowaliśmy się w policzki. Z uśmiechem na twarzy wróciłam do baru przy którym dalej siedział rudzielec.
– Co tam? Jesteś już bardziej rozrywkowy? - dłonią dałam barmanowi znać żeby nalał mi jedną kolejkę.
– Szybko się uwinęłaś - wzruszyłam ramionami.
– Moi klienci zawsze wiedzą czego chcą więc nie musimy marnować czasu na niepotrzebne gierki.
– Ile bierzesz? - i wtedy zrozumiałam o co mu chodzi.
– Nie stać cię - puściłam mu oczko i poprosiłam o następna kolejkę kiedy skończyłam pić to co miałam w szklance.
– Skąd ta pewność?
– Nie jesteś głową włoskiej mafii - wyciągnęłam dłoń do przodu żeby przyjrzeć się swoim czarnym paznokciom. - Za wysokie progi na twoje nogi kotku - rzucił mi ostrzegawcze spojrzenie. Popatrzyłam na niego z wyższością. - Chcesz się na coś przydać i wykorzystać nadmiar wolnego czasu? - co prawda wolę pracować sama ale przydupasek zawsze na coś się przyda.
– Zależy w co chcesz mnie wciągnąć.
– Zapłacę ci. Tyle powinno wystarczyć - podałam barmanowi kartę żeby zapłacić za wszystko. - Za niego też - mruknęłam. - Zbieraj manatki. Podrzucę cię do akademika - ruszyłam do szatni jednak zatrzymałam się przy drzwiach. - No rusz tą dupę - przewróciłam oczami. Niechętnie w końcu się ruszył. Wzięłam swoje futro i razem z rudym poszliśmy na parking.
– Nie ufam kobietom za kółkiem. Tym bardziej nie ufam pijanym kobietom za kołkiem - mruknął idąc za mną, a kiedy zatrzymaliśmy się przy lambo westchnął głośności. - Naprawdę masz zamiar prowadzić tą bestię?
– Boże zamknij się już i wsiadaj - przewróciłam oczami i usiadłam za kierownicą. Niechętnie zajął miejsce pasażera. Wyjechaliśmy na ulicę.
– W czym mogę pomóc kurtyzanie?
– Nie jestem dziwką rudzielcu. Robię za najemniczkę. Jeśli myślisz że chciałam cię wykorzystać to niestety zmartwię cię, nie jesteś w moim typie. W każdym razie zapłacę ci za pomoc. Obiecałam, że uwinę się z tym zadaniem w trzy dni, a to trochę nierealne. Wchodzisz w to?
<Archie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz